Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".

Akceptuję X
Otwarci na Gdańsk: Ira - część 2

Raz na tydzień publikujemy historie wolontariuszy - z Włoch i z Ukrainy - którzy spędząją cały rok w Gdańsku, w Centrum Wolontariatu, w ramach wolontariatu europejskiego.

Moje słowo tygodnia – marzenia.

Kiedy byłam dzieckiem zawsze oglądałam polskie telewizje, szczególnie Smerfy. Podobał mi się język polski. I te bajki – to było cudowne dzieciństwo.

Teraz, kiedy każdy dzień słucham języka, czuję się na swoim miejscu.

Zawsze chciałam żyć nad morzem. W Gdańsku mogę po prostu usiąść w tramwaju i dotrzeć do morza przez 30-40 minut i cieszyć się Morzem Bałtyckim.To szczęście!

Nie czuję się, jakbym była obcokrajowcem. Nie miałam tutaj problemów z integracją. Jakoś ludzie i miasto przyjęli mnie jako swojego mieszkańca.

W Gdyni i w Gdansku są kocie kawiarni. Czy to nie jest superrrr?

____________

My word for a week is “dreams”.

When I was small I watched Polish television very often. I was fond of Polish language. And I was in love with cartoons, which they showed every evening, especially Smurfs:)  It was splendid childhood.

Now, when every day I hear Polish language, I feel like I’m on a right place.

I always wanted to live near seaside. In Gdansk I can simply take one tram and get to the beach in 30-40 minutes. It’s happiness.

I don’t feel like I’m foreigner. I didn’t have problems with integration here. Somehow people and city accepted me as their own resident.


In Gdynia and in Gdansk there are cat cafes. Isn’t is purrrfect???

________

Моє слово тижня - мрії.

Коли я була малою, то завжди дивилася польське телебачення. Мені подобалася польська мова, любила їхні мультфільми, особливо “Смурфиків”. Це було чудове дитинство, наповнене мріями поїхати в Польщу.

Тепер, коли щодня чую польську мову, відчуваю, що на своєму місці.

Завжди хотіла пожити якийсь час біля моря. В Гданську просто сідаю в трамвай і за 30-40 хвилин вже милуюся Балтійським морем

Порівняно легко влилася в місто, почуваюся тут як риба в воді. Гданськ і його мешканці мене прийняли як свою, але не як чужоземця.

А ще, в Гдині і в Гданську є котокафе. Хіба ж це не муркотячо??